Ciąża I Poród

Jak to jest oddać swoje drugie dziecko do adopcji

W wieku 24 lat byłam samotną matką z dwójką dzieci. Pracowałem na dwóch etatach, starając się utrzymać głowę nad wodą i jedzeniem w brzuchach moich dziewcząt. Starałem się zrównoważyć szkołę, pracę i swoje dzieci. Bez systemu wsparcia było to trudne.

Kiedy dowiedziałem się, że znowu jestem w ciąży, pamiętam, jak leżałem w łóżku i myślałem, że nie ma absolutnie żadnego sposobu, abym mógł wychować kolejne dziecko. Robiłem co w mojej mocy z dwoma, które już miałem; Wiedziałem, że po prostu nie mam w sobie możliwości dodania kolejnego dziecka do tej mieszanki. Wiedziałem, że ojciec nic nie pomoże.



Na wizycie w celu potwierdzenia ciąży powiedziałam lekarzowi, że chcę dokonać aborcji. Podniosła inny wybór: adopcja. Aż do tego momentu rezygnacja z dziecka nigdy nie przyszła mi do głowy.

Sama skala podjęcia takiej decyzji jest niesamowicie przytłaczająca. Czuje się, jakbyś jednocześnie stąpał po wodzie i utonął. Dopóki nie zostanie podjęta solidna decyzja, wszystko wisi w powietrzu. Wstyd i poczucie winy są jak nieznośne muchy, nieustannie brzęczące wokół twojej głowy. Wstręt do samego siebie również dość często objawia się w jego obliczu. Czy masz wrażenie, kim do cholery myślisz, że potencjalnie dokonujesz dosłownego wyboru życia lub śmierci dla innej istoty ludzkiej? A wszystko to miesza się z rozpaczą i ciężarem nawet myślenia o życiu z kolejną buzią do wykarmienia, kolejnym dzieckiem, którym trzeba się zająć. Nienawidziłem tego, że moja nieostrożność postawiła mnie w takiej sytuacji.

Poszedłem z adopcją. Poważnie rozważałem aborcję, ale za każdym razem, gdy podnosiłem telefon, odkładałem go. wierzę wszystkie kobiety mają prawo do podejmowania wszelkich decyzji dotyczących ich ciała , Po prostu nie mogłem zadzwonić. To właśnie oznacza dla mnie pro-choice - popieram wszystkie decyzje, które kobiety same podejmują, nawet jeśli ta decyzja nie jest dla mnie odpowiednia.



Postanowiłam nieść dziecko do terminu porodu. Rozpocząłem proces adopcyjny od znalezienia agencji i dowiedzenia się wszystkiego, co mogłem o oddaniu dziecka do adopcji. Wlałem setki studia domowe (profile potencjalnych rodziców adopcyjnych) i reakcja, którą odczuwałem była silna - płakałem, złościłem się, wpadałem w depresję. Wiedziałem, że skończyłem mieć dzieci i że nie mogę poświęcić jeszcze więcej mojego i tak już cienkiego jaźni, ale był to trudny i bolesny proces.

Po przyjrzeniu się setkom rodziców adopcyjnych zawęziłam liczbę do 10 par, potem pięciu, a potem trzech. Poprosiłem mojego najlepszego przyjaciela, aby omówił je ze mną i pomógł mi wybrać. Dręczyłem się tygodniami. Chociaż nie chciałam tego dziecka, potrzebowałam małego poczucia kontroli nad tym, co stanie się z nim po urodzeniu. Myślę, że to była najtrudniejsza część…nie było sposobu, abym mógł lub chciał zatrzymać to dziecko, ale poczułem połączenie.

Bardzo się starałem oddzielić się od tego procesu. To bardzo nieprzyjemne uczucie chcieć tego, co najlepsze dla dziecka, a jednocześnie tego nie chcieć. W tych uczuciach jest niesamowita ilość wstydu i poczucia winy. W jednej chwili wierzyłem, że adopcja jest najlepszym wyborem dla mnie i tego dziecka, w następnej poczułem, że dokonałem złego wyboru i powinienem był wybrać aborcję lub zatrzymanie dziecka. Było już za późno na wypowiedzenie i nie mogłam wychować kolejnego dziecka.



Jak, u licha, godzisz te rzeczy? Skąd wiesz, że dokonujesz właściwego wyboru? Jak zamierzasz z tym żyć, kiedy już wszystko zostanie powiedziane i zrobione? A co z późniejszym etapem życia, kiedy to dziecko zdecyduje, że chce Cię znaleźć?

Martwiłem się, jak to wszystko wpłynie również na moje córki. Nie byli na tyle dorośli, by zrozumieć, co się dzieje, ale na pewno nadejdzie później. Co bym im powiedział? Jak bym to wytłumaczył?

Z trzech domowych studiów wyróżniała się jedna para. Wracałem do nich. Skontaktowałem się z agencją adopcyjną i zadałem wiele pytań. Musiałam być choćby małą częścią życia tego dziecka, mimo że właściwie to oddawałam. Czy adopcyjni rodzice byliby zadowoleni z otwartej adopcji? Kiedy mogłem ich spotkać?

Spotkanie z parą, która adoptowałaby moje dziecko, było niesamowitym przeżyciem. Byli wspaniali i natychmiast się połączyliśmy. Dzieliliśmy się naszymi historiami i wiedziałem, że dokonałem najlepszego wyboru, biorąc pod uwagę okoliczności. Wiedziałam, że chociaż aborcja byłaby dla mnie dobrym wyborem, adopcja byłaby również dobrym wyborem dla mnie i dla dziecka.

Szczerze mówiąc, nie straciłem dziecka, zyskałem dalszą rodzinę. Nie wiem czy moje doświadczenie adopcyjne jest unikalny. Nadal walczę z uczuciami z tego powodu. Martwię się, że pewnego dnia przyjdzie do mnie i zapyta, dlaczego go nie chciałam. A może będzie na mnie zły. Nie wiem, co mu powiem, jeśli i kiedy zapyta. Trudno jest komuś coś wytłumaczyć, skoro nie potrafisz tego sobie nawet wytłumaczyć.

Wiem tylko, że go kocham i dokonałem najlepszego wyboru zarówno dla niego, jak i dla siebie. Może samolubny. Ale musimy żyć z wyborami, których dokonujemy. Stworzyłem swoje i nadal będę odczuwać winę i wstyd, ale będę też nadal go kochać i będę błogosławiony, że będę go mieć w swoim życiu bez względu na wszystko.

Dałem mu kawałek serca w dniu, w którym się urodził, a rodzice zabrali go do domu. Zawsze będzie trzymał ten kawałek. Nie mogłam być jego matką, ale on zawsze będzie moim synem.

Wyróżniony obraz wg Tommy van Kessel