Utrata Ciąży

Maksymalne wykorzystanie czasu

Mam córkę. Mój mąż jest ojcem. Jestem teraz matką. Imię naszego dziecka to Georgia.


mój okres jest 2 dni wcześniej

Kiedy wyobrażam sobie dwoje ludzi będących rodzicami, często wyobrażam sobie też pierwsze kroki, mnóstwo przytuleń i pocałunków na miękkich, ładnie pachnących główkach dziecka, szkolne obiady, randki z zabawami. Te wszystkie rzeczy też sobie wyobraziliśmy, kiedy w sierpniu zeszłego roku zaszliśmy w ciążę z naszą córką. Nasza pierwsza ciąża, nasze pierwsze dziecko, po prawie siedmiu latach spędzonych we dwoje. Poczęliśmy się w ciągu kilku miesięcy prób i nie mogę powiedzieć, że wiedzieliśmy, jak się czuć w pierwszych chwilach pozytywnego testu. Po prostu spojrzeliśmy na siebie jak: Whoa. Czy to się dzieje naprawdę?



STAĆ SIĘ „TRÓJKĄ NAS”

W miarę upływu tych wczesnych tygodni i porannych mdłości przeprowadziliśmy się do nowego domu w nowym mieście. Każdy oddech, każde działanie, każdy zamiar był z myślą o naszym oczekującym dziecku. Po około ośmiu tygodniach po raz pierwszy usłyszeliśmy bicie jej serca i wiem, że oboje na ten dźwięk pominęli. W wieku 11 tygodni po raz pierwszy zobaczyliśmy naszego maleństwa na USG. Wyglądała jak mała kula światła, tańcząca i wijąca się w moim brzuchu. Oboje wróciliśmy do domu w siódmym niebie, czując euforię, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Byliśmy uzależnieni. Byliśmy rodziną.

W wieku około 13 tygodni nasza dziewczynka zaczęła pokazywać się poprzez mój rosnący brzuch. Mój mąż jest niesamowicie utalentowanym fotografem portretowym i zaczął robić cotygodniowe zdjęcie dziecka i mnie, zawsze próbując wymyślić nowy pomysł, jak pokazać ją w ciekawy, piękny sposób. Spędzając ten czas razem, tworząc coś razem w trójkę, było to pierwsze spojrzenie na naszą przyszłość życia z dzieckiem. W międzyczasie miałem kolejny projekt artystyczny tylko dla mnie i dziecka. Wybrałem kilka prostych kolorów farby bezpiecznej dla brzucha, a kiedy poczułem, że zauważyłem zmianę w jej rozmiarze, używałam brzucha jak stempla, aby wykonać minimalistyczne abstrakcyjne projekty na ładnym papierze artystycznym. W miarę jak mój brzuch urósł, przenoszone kształty farby stawały się mniejsze. Tym razem z nią byłam bardzo podekscytowana przyszłością wspólnego rzemiosła i pieczenia, obserwowania, jak robi rzeczy swoimi małymi rączkami.

Święta nadeszły, gdy mieliśmy około 15 tygodni. Przyjechali do nas moi rodzice i powiedzieliśmy im, że jesteśmy w ciąży. Moja mama w zasadzie szczęśliwa krzyczała w publicznej restauracji, a potem zaczęła mówić wszystkim, którzy przyszli do naszego stołu, że znowu będzie babcią. Nasze podekscytowanie nie mogło pomóc, ale nabrało rozpędu, gdy zaczęliśmy dzielić się dobrymi wiadomościami. Wkrótce potem upubliczniliśmy wieści o naszym przybyciu w maju i ciągle słyszeliśmy od przyjaciół i rodziny, jak będziemy wspaniałymi rodzicami. Im więcej to słyszałem, tym bardziej też zacząłem w to wierzyć.



Grudzień tego roku był do tej pory najbardziej radosnym okresem w moim życiu. Ścięliśmy własną choinkę i przez wiele tygodni dom pachniał jak niebo. Z jedną ręką na brzuchu upiekłam kilkaset ciastek, aby wysłać je do przyjaciół i rodziny. Ręcznie haftowane lniane pończochy ze wszystkimi naszymi imionami czarną nicią do zawieszenia na płaszczu. Jedna dla Dana, jedna dla mnie, jedna dla kotów, naszego psa Bo i oczywiście jedna dla naszego małego dziecka.

Kilka dni przed Bożym Narodzeniem nie mogłem się doczekać, żeby zrobić coś świątecznego, więc wskoczyliśmy z psem do samochodu i ruszyliśmy w stronę Mount Rainier National Forest, aby znaleźć trochę magii śniegu. W miarę jak drzewa stawały się wyższe i grubsze, śnieg stawał się gęstszy i piękniejszy, pokrywając wszystko. Pozwalamy psu biegać i bawić się w głębokim śniegu. W międzyczasie stałem i podziwiałem ciche piękno wokół mnie. Później oboje zastanawialiśmy się nad dniem (który zakończył się cheeseburgerami w naszym ulubionym oldschoolowym automacie samochodowym), mówiąc, że oboje poczuliśmy, może po raz pierwszy, jakbyśmy naprawdę byli tam razem. Dan, ja, dziecko, pies. Byliśmy sobą; nowa rodzina. Planowaliśmy sprowadzić ją z powrotem w to miejsce, w którym bawiliśmy się na śniegu w następnym roku.

Pod koniec roku siedzieliśmy w cieple przy kominku, przytuleni do siebie na kanapie, oglądając milion razy nasze ulubione filmy z wakacji. Chociaż starałem się delektować każdą chwilą, byłem tak podekscytowany wszystkim, co przyniesie następny rok. Mieliśmy spotkać nasze dziecko, zacząć naprawdę uczyć się, jak być matką i ojcem, a po drodze będzie tak wiele kamieni milowych do świętowania.



DZIEŃ NASZ ŚWIAT wywrócił się do góry nogami

Nasze badanie anatomiczne zaplanowano na 3 stycznia w 21 tygodniu. Czekaliśmy dodatkowy tydzień, ponieważ nasze nowe ubezpieczenie zaczęło działać pierwszego dnia roku. W końcu dowiedzieliśmy się, czy mamy chłopca czy dziewczynkę. Nigdy nie czułam się silnie w ten czy inny sposób, ale kiedy poznałam męża i odkryłam, jak wspaniałym jest on mężczyzną, zaczęłam tęsknić za córką, żeby mógł być jej ojcem. Spędziłam wiele godzin na tworzeniu najdoskonalszego na świecie rejestru dzieci na mój prysznic zaplanowany na połowę marca. Mimo że większość ubrań dla dzieci, które zarejestrowałam, byłaby idealna, niezależnie od tego, czy byłby to chłopiec, czy dziewczynka, wrzuciłam do nich kilka rzeczy, które były zdecydowanie bardziej kobiece. Miałem duże nadzieje, a gdzieś po drodze Dan również miał nadzieje na dziewczynę.

Rano w dniu badania obudziłem się o 5 rano. Uwielbiam swój sen, a wczesne wstawanie zdarza się tylko w przypadku lotów lub dni, które są zbyt ekscytujące, by spać. Miałem na sobie mój ulubiony kombinezon, który był idealny, aby pomieścić szybko rosnący brzuch (ale nadal był łatwy do zakładania i zdejmowania, biorąc pod uwagę ciągłą potrzebę siusiania). Tuż przed tym, jak odjechaliśmy z domu, Dan wbiegł z powrotem do środka, aby chwycić aparat, co w tamtym czasie wydawało się tak uroczą rzeczą dla taty. Nie pamiętam nic więcej o jeździe tam samochodem. Myślę, że oboje byliśmy psychicznie zagubieni w naszej dziecięcej krainie. Część mnie żałowała, że ​​nie wiedziałem, że to ostatni raz, kiedy nasze życie było normalne i błogo szczęśliwe.

Dzień badania był również dniem, w którym zaprzysiężono nowy Kongres Stanów Zjednoczonych. Powiedziałem technikowi USG, że mam nadzieję, że wszystkie nowe kobiety w Kongresie, które zostały zaprzysiężone tego dnia, to dobry znak, że mamy dziewczynę. Pokój USG, w którym byliśmy, nie był dokładnie pokojem. Przypominał raczej małą ciemną szafę z zasłoną w drzwiach. Wszyscy się tam zaklinowaliśmy, a ona prysnęła lubrykantem na mój brzuch, jakby to był każdy stary dzień, po prostu kolejny skan.

Nie mogłem zobaczyć ekranu USG z miejsca, w którym leżałem, ale słyszałem, jak zaczyna opisywać cały płyn, który widziała w brzuchu i klatce piersiowej dziecka, i mówiła mojemu mężowi, że kiedy widzą coś takiego, zazwyczaj skieruje cię do specjalisty. Moje najlepsze wspomnienie najgorszego momentu w moim życiu mówi mi, że musiałem wtedy chwilowo stracić przytomność. Daniel potykał się przez słowa: Czy próbujesz powiedzieć, że musimy zobaczyć się ze specjalistą? Tak, powiedziała.

NAUKA NIGDY NIE Wraca Z NAMI DO DOMU

Szybko do przodu do następnego popołudnia (ponieważ powrót do domu po pierwszej wizycie polega w zasadzie na tym, że jesteśmy w szoku, przyjaciel karmi nas lodami, płaczemy przez całą noc, więcej szoku itp.) I jesteśmy w biurze matki - Specjalista medycyny płodowej, za który płacimy z własnej kieszeni, ponieważ powiedziano nam, że jest najlepszy. I był. Jego technicy też byli najlepsi. Odwiedziliśmy nasze dziecko na dużym ekranie telewizora o wysokiej rozdzielczości, podczas gdy ja siedziałem w czymś, co w zasadzie było elektrycznym La-Z-Boyem. Jeśli można rozpieszczać rodziców chorych i umierających dzieci, rozpieszczano nas. Technik pokazał nam każdą część naszej dziewczyny i wtedy dowiedzieliśmy się, że nasze marzenia się spełniły, a ona była nią. Ta chwila była definicją słodko-gorzkiej definicji.

Lekarz przyszedł kilka minut później, po obejrzeniu obrazów dochodzących z ekranu w jego gabinecie i przekazał nam najgorszą wiadomość, jaką mogliśmy sobie wyobrazić, w najmilszy możliwy sposób. Powiedział nam, że układ limfatyczny naszego dziecka nie działa, a to oznaczało, że zamiast przetwarzać płyny w organizmie tak jak twoje lub moje, cofał się on do jej małego ciała, powodując coś, co nazywa się obrzękiem płodu. Cierpiała również na coś, co nazywa się wodniakiem torbielowatym, kiedy to wypełnione płynem worki na karku powstają z tego samego zapasu płynu.

Kiedy usłyszałem płyn w ciele, pomyślałem: No tak… płyn w ciele. To brzmi normalnie. Wszyscy mamy tam dużo płynu, prawda? Ale to nie było normalne i utrudniało rozwój któregokolwiek z jej organów wewnętrznych. Jej płuca prawie nie istniały, ponieważ płyn zajął całą przestrzeń w jej brzuchu i klatce piersiowej i nadal rozciągał granice tej przestrzeni. Powiedział nam, że większość dzieci, które widział z jej stanem na tym poziomie ciężkości, nie żyje dłużej niż 30 tygodni. Gdyby udało jej się dojść do porodu, nigdy nie byłaby w stanie samodzielnie oddychać. A to był tylko jeden czynnik ryzyka do rozważenia. Nasze opcje to przeczekanie tego lub przerwanie ciąży.

Wykonaliśmy wszystkie zalecane testy dla wszystkiego, co mogło to spowodować, a wyniki były niejednoznaczne. Otrzymaliśmy drugą i trzecią opinię od lekarzy z całego kraju i każda odpowiedź była taka sama. Nasze dziecko było nie do pogodzenia z życiem, jego stan się pogarszał, a ze względu na przepisy obowiązujące w naszym stanie mieliśmy około tygodnia na podjęcie decyzji, co z tym zrobić. W dniu, w którym dowiedzieliśmy się, że ją stracimy w ten czy inny sposób, Daniel po raz pierwszy poczuł jej kopnięcie. To był kolejny moment poznania prawdziwego znaczenia słodko-gorzkiego.

Oboje wiedzieliśmy, nawet nie mówiąc do siebie słów, jaka była najlepsza decyzja dla naszego dziecka. Nie można było dokonać dobrego ani złego wyboru, chociaż wtedy tak się wydawało. Poczułem, że waga mojej tożsamości, mojej rodziny, naszej przyszłości, wszystko wisi na włosku naszej decyzji. Obawiałem się niesamowitego żalu. Obawiałem się wszystkich niezliczonych zagrożeń dla własnego zdrowia. Bałem się, że nie mam jej w brzuchu. Bałem się, że ją tam zatrzymam. Obawiałem się potencjalnego zniszczenia mojego małżeństwa. Ale najbardziej obawiałem się, że pozwolimy dziecku cierpieć. Moim głównym celem była opieka nad dzieckiem, cokolwiek to miało znaczyć. Nikt nie kochał jej bardziej niż nas. Nikt nie chciał zatrzymać jej na zawsze bardziej niż my.

W ciągu 14 dni między pierwszą wizytą USG a przerwaniem ciąży podjęliśmy świadomy wybór wykorzystania czasu, który został z dzieckiem. Ten wybór stał się mantrą mojego życia.

WYKORZYSTAJ JAK NAJWIĘKSZY CZAS

W pierwszy weekend wynajęliśmy małą chatkę z XIX wieku (obecnie Airbnb) na skraju kanału Hood w Waszyngtonie. Zaszyliśmy się w tym małym domku razem w trzyosobowej rodzinie i patrzyliśmy, jak słońce zachodzi nad górami olimpijskimi. W ten weekend nazwaliśmy nasze dziecko. Georgia Joan. Ukłon w stronę Georgia O’Keefe i miejsca, w którym dorastaliśmy i po raz pierwszy nauczyliśmy się kochać. Joan, ponieważ jej twardość przypomniała nam listę pralni niegrzecznych kobiet o imieniu Joan. Zawsze, gdy widzę róż i żółć zachodzącego nad górami słońca, myślę o niej. Myślę o niej za każdym razem, gdy widzę coś pięknego.

Przez resztę tygodnia żyliśmy chwilą obecną, ile mogliśmy. Strach przed tym, co miało nadejść, był łatwy, ale jeszcze łatwiej było nadal kochać i opiekować się Georgią jako jej rodzicami. Wciąż robiliśmy nasze cotygodniowe zdjęcia, naszą ostatnią sesję na zimnej małej plaży pokrytej ogromnymi piaszczystymi dolarami. Zrobiłem ostatni odcisk brzucha dziecka. Trzy wypukłości w trzech różnych kolorach, które reprezentują Dana, mnie i Georgię. Prawie bez przerwy przytulaliśmy się do jej sejfu w moim brzuchu. Brałem kilka kąpieli dziennie, tylko ona i ja. Słuchaliśmy dużo Fleetwood Mac i Van Morrison. Opowiedziałem jej wszystko o jej rodzinie i ludziach, którzy ją kochają.

Nigdy nie widziałem swojego dziecka. Nigdy nie udało mi się jej przytulić. Żałuję, że nie mogłem zrobić takich rzeczy. Jestem też wdzięczny, że żyje w mojej głowie dokładnie tak, jak ją sobie wyobraziłem. Nie ma dobrej lub złej decyzji. Chodzi o wybranie najlepszego wyboru dla Ciebie i Twojej rodziny, spośród najgorszych, jakie można sobie wyobrazić. Moją najcenniejszą rzeczą w życiu są jej ślady, które zostały dla nas zabrane. Oprawiliśmy je w ramy i siedzą na naszym płaszczu obok pięknej, ręcznie robionej urny, którą zrobiła nam przyjaciółka na prochy.

Urodziny Gruzji to 17 stycznia. Ale nie wygląda to na urodziny. Czuję się jak w rocznicę ostatniej rzeczy, jakiej kiedykolwiek pragnąłem na tym świecie. Nigdy się nie nauczyliśmy i nigdy nie dowiemy się, dlaczego tak się stało z naszym dzieckiem. To jeden z najtrudniejszych elementów tej podróży. Doula po żałobie, którą zatrudniliśmy, aby wspierać nas w okresie porodu i porodu, powiedziała mi kilka tygodni po utracie dziecka o artykule, który przeczytała. Pochodził z dziennika medycznego i mówił o tym, jak DNA płodu, które unosi się w krwiobiegu matki podczas ciąży, osadza się w jej tkankach i pozostaje z nią do końca życia. Istota na wynos, mimo że reszta mojego życia z moim dzieckiem nie wygląda tak, jak sobie to wyobrażałam kilka miesięcy temu, Georgia wciąż żyje we mnie, w moich komórkach. Nadal jest ze mną. Jest ze mną codziennie, przez cały dzień, przez wszystkie dni.

Wyróżnione zdjęcie autora wg Chris Daniels